"Papierowe ptaki" (sf, romans, dramat jak się patrzy)

Zagubiona na korytarzu Posty: 4
Offline
26/01/2013 - #31 

 

Przeczytałam każdą część, wszystkie są świetne. Ta tak samo zapowiada się wspaniale. Nie wątpliwie masz talent do pisana różnych opowieści. Życzę Ci weny i czekam na dalszą część!


 

Zagubiona na korytarzu Posty: 12
Offline
26/01/2013 - #32 

 

To opowiadanie powinno stać się książką, która będzie wisiała na liście bestsellerów przez najbliższe dziesięć lat big_smile jestem mega fanką tego opowiadania, przeczytałam wszystkie części i z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział! Jesteś genialną pisarką, pomyśl o wydaniu książki big_smile
Co do błędów, nie wytykam, bo ich szczerze mówiąc nie widzę smile


 

Gadatliwa Posty: 653
Offline
26/01/2013 - #33 

 

Wydaje mi się, że trochę za dużo się działo jak na taki jeden krótki rozdział, ale mam wrażenie, że nie dałoby się tego zmienić. Opisy były bardzo realistyczne, było widać, że w głowie bohaterki nadal tkwi Kastiel. Opisałaś wszystko bardzo smutno, ale to dobrze, bo w końcu o to chodziło.

Czasem trochę gubiłaś się we własnej narracji, chodzi mi głównie o to, do kogo właściwie Izi pisze. Kiedy opisywałaś powiedzmy Kastiela, nagle przechodziłaś do formy listu, pisząc właśnie do niego.

Nie byłam pewna, czy znam tego Kastiela i czy takiego go kocham. Możliwe, że zupełnie się zmieniłeś, a ja darzyłam miłością jedynie jakieś chore wyobrażenie o tobie.

Nie chodzi mi tu o teksty pisane kursywą, bo ten zabieg rozumiem, tylko na przykład o ten powyżej. Raz opisujesz Kasa dla nas, a w kolejnym zdaniu już dla samego Kasa.

Kilku przecinków brakowało, ale na pewno ktoś zna się na interpunkcji lepiej ode mnie, więc przemilczę tą sprawę.

Okej, żeby nie było, że mi się nie podobało. Pozwól, że na koniec jeszcze posłodzę, więc się przygotuj.
Smutne, ale zarazem urocze i lekkie. Bardzo miło mi się czytało, wyobraziłam sobie dokładnie wszystko, nowy chłopak mnie urzekł chyba nawet bardziej niż Kas. Czekam niecierpliwie na kolejną część, bo ta wyszła Ci genialnie.
Pozdrawiam.


 

Dobra koleżanka Posty: 2577
Offline
26/01/2013 - #34 

 

Rzeczywiście masz racje, poprawiłam. Przy czytaniu już powoli gubiłam się z tym bbcodem i nie wstawiałam go we właściwych miejscach.


 

Nieśmiała Posty: 283
Offline
26/01/2013 - #35 

 

Ten rozdział jest dobry,aczkolwiek mógł wyjść Ci nieco lepiej,jak na twój talent pisarski...Izi ma nowych znajomych,ale o Kastielu nie zapomniała i dobrze xD Jestem bardzo ciekawa   czy Izi i Kastiel będą jeszcze razem czy wybiorą życie z kimś innym xD


 

Dobra koleżanka Posty: 2819
Offline
26/01/2013 - #36 

 

Jeeezu! Uwielbiam Cię!
Zakochałam się w tym rozdziale *.*
Mam nadzieję, że Kas coś do niej czuje (ale ze mnie romantyczka *.*)
Chociaż... może skończy się tak jak poprzednia część...
A ty wtedy stworzysz kolejną! xD
Czekam na rozdział smile

~ Pozdrawiam, dziś miła, Castini *.*


 

Plotkara Posty: 1120
Offline
26/01/2013 - #37 

 

Niesamowite. Wspaniały rozdział. Uczucia Izi są opisane tak realistycznie, jakby działo się to wszystko naprawdę.
Zastanawiam się, co będzie z Seanem. Gdzie jest Nataniel?
Ach, podwójne randki. To będzie bardzo ciekawe. ^^
Czekam na następne i weny życzę! ;*


Ostatnio edytowany przez Everlasting (26/01/2013)

 

Nieśmiała Posty: 309
Offline
26/01/2013 - #38 

 

Ej, no ja myślałam, że Izi mu odmówi. Trzaśnie drzwiami przed nosem... Najwyraźniej za bardzo go kocha.
Kastiel pewnie znowu ją w sobie rozkocha.
Sean, świetny. Bardzo spodobał mi się chłopak. Mam nadzieję, że Izi go nie zrani.
Pewnie stanie się tak, że nie będzie wiedziała, którego wybrać. xDD Nieźle, by było!
Jestem ciekawa jak ona pogodzi te dwa spotkania i na które pójdzie. Z Seanem czy może z Kastielem?

Czekam na kolejny rozdział! Weny życzę. *buziak*


 

Dobra koleżanka Posty: 2819
Offline
26/01/2013 - #39 

 

NuSsiaa napisał:

Ej, no ja myślałam, że Izi mu odmówi. Trzaśnie drzwiami przed nosem... Najwyraźniej za bardzo go kocha.
Kastiel pewnie znowu ją w sobie rozkocha.
Sean, świetny. Bardzo spodobał mi się chłopak. Mam nadzieję, że Izi go nie zrani.
Pewnie stanie się tak, że nie będzie wiedziała, którego wybrać. xDD Nieźle, by było!
Jestem ciekawa jak ona pogodzi te dwa spotkania i na które pójdzie. Z Seanem czy może z Kastielem?

Czekam na kolejny rozdział! Weny życzę. *buziak*

Mam podobne myśli *.*

Umówi się z nimi w jednej restauracji, ale tak, żeby się nie widzieli i co pięć minut będzie latać niby do toalety, a tak na serio to będzie się wciąż zamieniać xD


 

Nieśmiała Posty: 309
Offline
26/01/2013 - #40 

 

Castini napisał:

NuSsiaa napisał:

Ej, no ja myślałam, że Izi mu odmówi. Trzaśnie drzwiami przed nosem... Najwyraźniej za bardzo go kocha.
Kastiel pewnie znowu ją w sobie rozkocha.
Sean, świetny. Bardzo spodobał mi się chłopak. Mam nadzieję, że Izi go nie zrani.
Pewnie stanie się tak, że nie będzie wiedziała, którego wybrać. xDD Nieźle, by było!
Jestem ciekawa jak ona pogodzi te dwa spotkania i na które pójdzie. Z Seanem czy może z Kastielem?

Czekam na kolejny rozdział! Weny życzę. *buziak*

Mam podobne myśli *.*

Umówi się z nimi w jednej restauracji, ale tak, żeby się nie widzieli i co pięć minut będzie latać niby do toalety, a tak na serio to będzie się wciąż zamieniać xD

Popatrz, ja miałam ten sam scenariusz w głowie! xDD Za dużo się naoglądałam takich filmów. x3 Fajna taka randka... xD Okey, tylko mam nadzieję, że Izi nie da się tak szybko poddać Kastielowi, ponieważ wtedy nie będzie już miał szans nawet Sean. ^.^


 

[Konto usunięte] Posty: 465
Offline
26/01/2013 - #41 

 

Rozczulił mnie ten Sean...roll


Izi! Bierz Seana i wypnij się na czarnego barana! xDDD


Geniuszem jestem, lala, geniuszem jestem...



Pozdrawiam, pani Einsteinowa  big_smilebig_smilebig_smilebig_smilebig_smile


Edit:

E! A! Ty! Jeszcze jedno! Miałaś komentować moje opowiadanie! xDDD


Ostatnio edytowany przez kinia12345 (26/01/2013)

 

Dobra uczennica Posty: 1530
Offline
26/01/2013 - #42 

 

Czuję się trochę nieswojo, bo nie czytałam poprzednich części i nie mam czasu na ich nadrobienie. Mam przez to wrażenie, że wszyscy wiedzą więcej ode mnie i mogę strzelić jakąś gafę w komentarzu. Jeśli tak się stanie, wybaczcie, ale z Rabi wszystko jest możliwe. Muszę przyznać się do tego, że kiedyś zrobiłam podejście, do któregoś z Twoich opek, ale przeczytałam coś o ślubie, autobusie, wypadku itd. i uznałam, że to nie na moje nerwy. Jeśli pomyliłam Cię z inną osobą, zbij mnie laczkiem po tyłku. Postanowiłam jednak zrobić podejście numer dwa, dlatego że komentowałaś pozytywnie opowiadania, które mi się podobały. Pomyślałam sobie: Ta dziewczyna ma gust podobny do mojego, więc może zerknę do jej wątku ponownie.

Póki co nie żałuję swojej decyzji.

Zacznę od tego, że wstęp zapachniał mi one-shotem, oderwanym od całej reszty. Nie stanowi gładkiego wprowadzenia, ale to kontynuacja, dlatego nie czepiam się tego zbytnio. Pozwól, że nie będę szukała i wskazywała literówek i powtórzeń, ale skupię się na stylu.

Póki miałam zajęcie i nie dawałam moim myślą swobodnie hasać mogłam spać w nocy, rozmawiać z ludźmi, czy wychodzić z domu.

Moje największe zastrzeżenie dotyczy umieszczania w tekście słów potocznych. Wcześniej piszesz o łzach nie niosących ukojenia, stosujesz bardzo poetyckie porównania i nagle wciskasz słowo "hasać". Zasada jest prosta, nie miesza się dwóch takich skrajności, bo w tym wypadku wszystkie wcześniejsze zdania trącą sztucznością i wydają się być tandetne. Nie zrozum mnie źle, nie są takie, po prostu kontrast między zastosowanymi słowami uwypukla pewne rzeczy.

Kiedy zobaczyłam twoją twarz w miejscu, które miało dać mi nowy początek, upragniony spokój i zapomnienie w mojej głowie na nowo zaczęły rozbrzmiewać wszystkie te słowa bez znaczenia i nic nie warte obietnice, rana na sercu zaczynała krwawić, a moje ciało na nowo oblała znajoma fala bólu i otępienia.

Mam wrażenie, czy zasugerowałaś się czyimś tekstem? Podobnie przy wtrąceniu o łzach nie niosących już ukojenia i przy wtrąceniach zapisanych kursywą. Na początku myślałam, że tylko piosenka posłużyła za "inspirację", ale szczerze, jestem trochę…  Zaskoczona? Tak powinnam napisać? Nie, nie oskarżam cię o plagiat, bo z całą pewnością ten teks nim nie jest, ale mimo wszystko przeczytałam to z lekkim niesmakiem. Wiem, że nie zrobiłaś tego celowo, ale przez to opowiadanie wydało mi się nieco wtórne, a ja lubię oryginalność. Pewnie mnie za to znienawidzisz, ale wiedz, że chciałabym czytać to, co zostało napisane stylem Izi, a nie zlepkiem stylów różnych użytkowników. Nie ma nic złego w czerpaniu od innych, ale trzeba to robić umiejętnie.

Może właśnie dlatego na samym początku zauważyłam tę nieścisłość. Mimo wszystko oceniam tekst dość wysoko. Widać, że umiesz pisać i masz w głowie zamysł na więcej niż jeden rozdział do przodu. Opowiadanie ma rączki i nóżki, a często zdarza się tak, że opowiadania romantyczne, są jedynie głowonogami, bo brakuje im rączek, aby mogły chwycić czytelnika za serce.

Jeżeli chodzi o rozdział pierwszy, to powiało mi tam dramatem, ale takim brazylijskim. Czasem mniej znaczy więcej, dlatego niekiedy warto sobie odpuścić i napisać jedno zdanie mniej, niż jedno za wiele.

*Początkowo zapisywałaś zwroty : ty itd. wielką literą, a tutaj pojawiają się zapisane małą. -> Wkradła mi się dzika myśl i nie wiem do czego ją podpiąć.

Przejechałam palcami po gładkiej fakturze kremowej papeterii i bez czytania podarłam list na podłużne, grube paski, które później zgniotłam w kulkę i wrzuciłam z powrotem do torby.

Piękne zdanie, zwłaszcza opis papeterii. Jednak opisy tego, jak wyglądały skrawki porwanego listu są niepotrzebne. W momencie, kiedy opisuje się coś, co jest dynamiczne, nacechowane jakimiś silnymi uczuciami, należy odpuścić sobie szczegółowe opisy – zwłaszcza w narracji pierwszoosobowej. W tym momencie wygląda to nienaturalnie. Gdyby bohaterka napisała, że podarła list i potem (w momencie, kiedy już będzie miała czas na jakieś refleksje) dodała, że na ziemi leżały podłużne, grube paski papierów, itd. wyszłoby bardziej naturalnie. To właśnie różnica między pisaniem w narracji 1-osobowej, a 3-osobowej.

Dobra, w rozdziale pierwszym tak wyraźne rozdzielenie myśli bohaterki od całej reszty tekstu zaczęło mnie drażnić – głównie dlatego, że zostało to zrobione niezbyt umiejętnie. Piszesz w pierwszej osobie i czasami przemyślenia dodajesz kursywą, a czasami nie. Nie wiem, co mam o tym sądzić. Początkowo myślałam, że dodajesz tak tylko przemyślenia o Kastielu i wtedy miałoby to większy sens, jednak po czasie doszłam do wniosku, że nie ma w tym jakiejś zasady.

Wiem, że strasznie marudzę, ale mam ochotę wyć do księżyca za to, że tak strasznie skróciłaś rozmowę z Seanem. Ograniczyłaś się do napisania, że był bardzo wesołym człowiekiem. Piszesz w pierwszej osobie, więc zabrakło mi strasznie tak wielu, ważnych spostrzeżeń samej Izi. Poznaje nowego chłopaka, powinna więc być nieco bardziej wylewna. Szkoda, że nie pokusiłaś się o rozpisanie chociaż fragmentu dialogu.

Po tej części pewnie już mnie nienawidzisz. Pewnie uważasz, że się mądrzę i wpadłam tutaj tylko wytkać co jest źle. Wielki błąd. Przeczytałam to opowiadanie dlatego, że bardzo mi się spodobało. Nie mam właściwie na to czasu, a piszę strasznie długi komentarz. Mam wrażenie, że ten tekst ma predyspozycje do zostania jednym z moich ulubionych na SF i właśnie dlatego, chciałabym podzielić się z Tobą moją obszerną opinią.

Liczę na to, że utrzymasz ten sam wysoki poziom, albo wzniesiesz się nawet ponad ustawioną przeze mnie poprzeczkę. Podoba mi się koncept i to, że daje Ci milion możliwości do prowadzenia fabuły. Możesz dowolnie sterować losami bohaterów, a czytelnicy mogą jedynie domyślać się, co będzie dalej. Popracuj troszkę nad powtórzeniami i zdecyduj się na formę w jakiej właściwie chcesz pisać i będę bardziej niż zadowolona.

Z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział, bo jestem ciekawa Twojej kreacji Kasa. Póki co, podoba mi się jego bezpośredniość i pewność siebie, ale chciałabym wiedzieć więcej. Zresztą Sean też wydaje się być nader interesującą osóbką.
Pozdrawiam i życzę dużo chęci oraz czasu do pisania.


Ostatnio edytowany przez Rabi (26/01/2013)

 

Plotkara Posty: 1417
Offline
26/01/2013 - #43 

 

Izi...Twoje opowiadanie jest genialne, 9 cód świata (niestety, ósmym jest coś innego). To po prostu jest tak genialne, że brak człowiekowi tchu, jak to czyta. Gdybym miała wybrać pomiędzy nauką a czytaniem tego opka, to...odpowiedź jest chyba oczywsita.
A teraz czas na motywację: Pisz, bo Cię...*wyciąga japoński nóż do warzyw*...ty już wiesz co big_smile


Ostatnio edytowany przez Viviennes (26/01/2013)

 

Dobra koleżanka Posty: 2577
Offline
26/01/2013 - #44 

 

Ojojoj będzie źle - pomyślałam, widząc twój obszerny komentarz Rabi.

Muszę przyznać się do tego, że kiedyś zrobiłam podejście, do któregoś z Twoich opek, ale przeczytałam coś o ślubie, autobusie, wypadku itd. i uznałam, że to nie na moje nerwy.

Och, sama dobrze wiem jak tamto opowiadanie wypadło. Tandetne zwroty akcji, a mój sposób pisania aż wołał o pomstę od nieba. 

Zacznę od tego, że wstęp zapachniał mi one-shotem, oderwanym od całej reszty. Nie stanowi gładkiego wprowadzenia, ale to kontynuacja, dlatego nie czepiam się tego zbytnio. Pozwól, że nie będę szukała i wskazywała literówek i powtórzeń, ale skupię się na stylu. Moje największe zastrzeżenie dotyczy umieszczania w tekście słów potocznych. Wcześniej piszesz o łzach nie niosących ukojenia, stosujesz bardzo poetyckie porównania i nagle wciskasz słowo "hasać". Zasada jest prosta, nie miesza się dwóch takich skrajności, bo w tym wypadku wszystkie wcześniejsze zdania trącą sztucznością i wydają się być tandetne.

Dziękuje, że zwróciłaś na to uwagę. Ja zapewne nie zobaczyłabym w tym błędu i dalej pisałabym w taki własnie sposób.

Mam wrażenie, czy zasugerowałaś się czyimś tekstem? Podobnie przy wtrąceniu o łzach nie niosących już ukojenia i przy wtrąceniach zapisanych kursywą. Na początku myślałam, że tylko piosenka posłużyła za "inspirację", ale szczerze, jestem trochę…  Zaskoczona? Tak powinnam napisać? Nie, nie oskarżam cię o plagiat, bo z całą pewnością ten teks nim nie jest, ale mimo wszystko przeczytałam to z lekkim niesmakiem. Wiem, że nie zrobiłaś tego celowo, ale przez to opowiadanie wydało mi się nieco wtórne, a ja lubię oryginalność. Pewnie mnie za to znienawidzisz, ale wiedz, że chciałabym czytać to, co zostało napisane stylem Izi, a nie zlepkiem stylów różnych użytkowników. Nie ma nic złego w czerpaniu od innych, ale trzeba to robić umiejętnie

Wstęp do kontynuacji pisałam zaraz po przeczytaniu twoich "odcieni szarości" wybacz, więc wszystkie podobieństwa. Skąd za co mogłabym cię nienawidzić?! Jestem osobą bardzo zdystansowaną i zawsze patrzę na swój tekst w miarę krytycznym okiem, nie mogłabym znienawidzić kogoś za szczerą krytykę o którą sama proszę.

Dobra, w rozdziale pierwszym tak wyraźne rozdzielenie myśli bohaterki od całej reszty tekstu zaczęło mnie drażnić – głównie dlatego, że zostało to zrobione niezbyt umiejętnie. Piszesz w pierwszej osobie i czasami przemyślenia dodajesz kursywą, a czasami nie. Nie wiem, co mam o tym sądzić. Początkowo myślałam, że dodajesz tak tylko przemyślenia o Kastielu i wtedy miałoby to większy sens, jednak po czasie doszłam do wniosku, że nie ma w tym jakiejś zasady

Właściwie kursywą miały być zaznaczone przemyślenia skierowane głównie do Kastiela. Musze przejrzeć tekst i wszystko doprowadzić do porządku. Jestem w pełni świadoma tego, że przed każdą publikacją powinnam sprawdzać rozdziały, lecz czytając je po raz enty w mojej głowie wszystko samo się poprawiało pomimo tego, że nie do końca pisałam poprawnie w postach.

Wiem, że strasznie marudzę, ale mam ochotę wyć do księżyca za to, że tak strasznie skróciłaś rozmowę z Seanem. Ograniczyłaś się do napisania, że był bardzo wesołym człowiekiem. Piszesz w pierwszej osobie, więc zabrakło mi strasznie tak wielu, ważnych spostrzeżeń samej Izi. Poznaje nowego chłopaka, powinna więc być nieco bardziej wylewna. Szkoda, że nie pokusiłaś się o rozpisanie chociaż fragmentu dialogu

Droga Rabi dla ciebie (no i trochę też dla siebie) umieszczę fragment rozmowy Sean'a i Izi.

Liczę na to, że utrzymasz ten sam wysoki poziom, albo wzniesiesz się nawet ponad ustawioną przeze mnie poprzeczkę. Podoba mi się koncept i to, że daje Ci milion możliwości do prowadzenia fabuły. Możesz dowolnie sterować losami bohaterów, a czytelnicy mogą jedynie domyślać się, co będzie dalej. Popracuj troszkę nad powtórzeniami i zdecyduj się na formę w jakiej właściwie chcesz pisać i będę bardziej niż zadowolona.

Też mam taką nadzieję, a twój obszerny komentarz z cała pewnością pomoże mi udoskonalić swoje umiejętności.
Bardzo dziękuję wink


Ostatnio edytowany przez Izi (26/01/2013)

 

Dobra uczennica Posty: 1530
Offline
26/01/2013 - #45 

 

Izi napisał:

Ojojoj będzie źle - pomyślałam, widząc twój obszerny komentarz Rabi.

Dlaczego wszyscy tak reagują na moje komentarze? Jestem taki potulnym stworzeniem. :3

Izi napisał:

Droga Rabi dla ciebie (no i trochę też dla siebie) umieszczę fragment rozmowy Sean'a i Izi.

Niezmiernie mnie to cieszy. Chwali Ci się to, że na spokojnie podchodzisz do krytki. chociaż mam wrażenie, że w moim komentarzu było jej naprawdę niewiele. Jak już wspomniałam, opowiadanie ma łapki i przyczepiło się do mnie na stałe. Skąd to wiem? Stąd, że ucieszyła mnie wiadomość o tym, że dopiszesz dialog dla Izi i Seana. Matko, ja nawet zapamiętałam imiona postaci!


Ostatnio edytowany przez Rabi (26/01/2013)

 

Zagubiona na korytarzu Posty: 6
Offline
26/01/2013 - #46 

 

Świetnie piszesz, chociaż nie powiem, czasem czułam się zagubiona czytając Twoją trylogię, jednak nie zmienia to faktu, że Twoje opowiadania przyspieszają bicie mojego serca  wink


 

Dobra koleżanka Posty: 2577
Offline
27/01/2013 - #47 

 

Jak już wspomniałam, opowiadanie ma łapki i przyczepiło się do mnie na stałe. Skąd to wiem? Stąd, że ucieszyła mnie wiadomość o tym, że dopiszesz dialog dla Izi i Seana. Matko, ja nawet zapamiętałam imiona postaci!

Dla mnie zapamiętanie imion głównych bohaterów też jest nie lada wyzwaniem.
Mam nadzieję, że special związany z Seanem i Iz pojawi się na forum w środę,
lub czwartek.


 

Plotkara Posty: 1120
Offline
27/01/2013 - #48 

 

Na specjal da się poczekać, ale kiedy nowy rozdział? Już nie mogę się doczekać połączenia dwóch randek ;D


 

Dobra koleżanka Posty: 2577
Offline
27/01/2013 - #49 

 

Everlasting napisał:

Na specjal da się poczekać, ale kiedy nowy rozdział? Już nie mogę się doczekać połączenia dwóch randek ;D

Nie wspominałam jeszcze o połączeniu dwóch randek mam nadzieję, że zaskoczę was kolejnym rozdziałem. Choć kolejny rozdział piszę z trudem.


 

Dobra koleżanka Posty: 2321
Offline
30/01/2013 - #50 

 

Twoje opowiadanie mnie rozczula Iz! big_smile Ono jest takie słodkie. Zupełnie jakby przeżywał całą historię na nowo. Znów nie potrafi mu się oprzeć, to jest wspaniałe! I mimo tego, że potwornie ją zranił, a za to powinnam go nienawidzić, to go kocham. Wybaczcie mi fanki Izili, ale kocham Kastiela! tongue


 

Plotkara Posty: 1420
Offline
21/02/2013 - #51 

 

Izi napisał:

Uwaga! Uwaga!
Ta wiadomość jest tylko dla moderatorów!
Prosiłabym o to aby mój wątek nie został usunięty, gdyż jestem aktualnie w trakcie pisania rozdziału.   wink Dziękuję z góry!

Jeśli to możliwe prosiłabym chociażby o przeniesienie do archiwum.

Izi, nie rozbrajaj mnie. Poprzednie tematy zostały usunięte, mimo mojej wiadomości o czyszczeniu forum. Nie odpisałaś mi nic, więc z czystym sumieniem pokasowałam te wątki. Już tyle razy w różnych tematach przewijało się określenie PW, że zastanawiam się, naprawdę nie potrafisz wysłać zaproszenia i napisać tego w wiadomości? Tylko offtopujesz? Za przeproszeniem, to jest offtop.


 

Dobra koleżanka Posty: 2577
Offline
02/03/2013 - #52 

 

Wątek był przez jakiś czas w archiwum - za co serdecznie dziękuję Assori. Jestem przekonana, że rozdział 2 nie wyszedł mi rewelacyjnie, pisałam go z ogromnym trudem. Pewna jestem, że walenie głową o klawiaturę przyniosłoby taki sam efekt jak ponad miesięczne zmaganie się z brakiem weny i jakichkolwiek kreatywnych pomysłów. Może się spodoba, prawdopodobnie nie... Tak, czy owak! wstawiam i liczę na szczere komentarze + wskazanie mi błędów i pozjadanych przecinków.
Smacznego!
PS; I kurcze ninja - wy! Ujawnijcie się!

Rozdział 2

    - Ech, to takie angielskie Nate. Spędzasz dwa lata w Eton i już zmieniłeś się w typowego, londyńskiego chłopca. Może to cię zaskoczy, lecz nie znajdę rozwiązania po wypiciu kilku filiżanek Earl Graya – warknęłam do słuchawki.
    – Nie rozumiesz, że on tu jest? Tu! Na mojej uczelni! W moim akademiku! – ściszyłam głos i dodałam. – Mieszkamy vis a vis – po drugiej stronie słuchawki zapadła cisza. Po kilku ciągnących się w nieskończoność sekundach Nataniel raczył zabrać głos.
    – Ale w czym ty właściwie masz problem Izi? – po tonie jego głosu stwierdziłam, że moje zachowanie najzwyczajniej w świecie go zirytowało.
    - Jak to z czym mam problem, Naty?! – Uniosłam się na chwilę zapominając, że Kastiela i mnie dzieliły jedynie zrobione ze sklejki drzwi i wąski korytarz. Nataniel upił kolejny łyk swojej gorzkiej herbaty i sapnął głośno.
    – Po prostu go unikaj, Iz – powiedział na powrót odzyskując swój beznamiętny ton. – No i tu właśnie pojawia się problem – mruknęłam, drapiąc się nerwowo po nodze.
    – Umówiliśmy się dziś na kolację – dodałam, wstrzymując oddech w oczekiwaniu na jego reakcje. Nataniel odkąd pamiętam nigdy nie przepadał za Kastielem, a sposób w jaki Kas porzucił mnie nad morzem jedynie sprawił, że Nat znienawidził go jeszcze bardziej.
Byliście jak stadium kontrastów… Blond i czerń, spokój i szaleństwo, pewność siebie i uległość. W życiu nie uwierzyłabym w to, że przed laty byliście najbliższymi przyjaciółmi.
    - Nie rozumiem cię Izi. Chcesz się go pozbyć, choć nie potrafisz o nim zapomnieć. Przeraża cię jego obecność, ale umawiasz się z nim na randkę?! - Ścisnęło mi się gardło. Nataniel miał rację, byłam niezdecydowana. Targały mną różne skrajnie sprzeczne emocje – z jednej strony pożądanie, miłość i rozdzierająca serce tęsknota, z drugiej zaś: niepewność i strach przed kolejnym, bolesnym odrzuceniem.
    - Muszę kończyć, obowiązki. – Powiedział przybierając na powrót swój niewyrażający żadnych emocji, profesjonalny ton głosu. Ton głosu, który przeznaczony był dla jego ojca, szefa, czy Amber, nie dla mnie. Nigdy dla mnie.
    Kiedy wyjeżdżał, by podjąć praktyki jako asystent jednego z Etoński profesorów był zupełnie innym człowiekiem. Z każdą naszą kolejną rozmową przekonywałam się, że Naty się zmienia. Coraz to trudniej było mi z nim rozmawiać, nie był on już tym samym Natanielem Goldem jakiego znałam przed wyjazdem na studia. Wcześniej wszystko było inne. Nie lepsze, czy gorsze, po prostu inne. Naty od feralnej nocy na klifie starał się zawsze być przy mnie. Jako jedyny towarzyszył mi podczas nocnej ucieczki z Toskańskiej plaży na lotnisko. Pomógł mi w pisaniu podania do collegu, przeprowadzce z mieszkania do akademika, to on zamiast mnie zmierzył się z gniewem Rozalii, łzami Violetty i szantażem Klementyny. Nie wiem, kiedy wszystko zaczęło się tak zmieniać, kiedy my zaczęliśmy się zmieniać, bo zmieniliśmy się. Oboje byliśmy zupełnie inni niż za czasów liceum… Starsi o te kilka lat.
Widziałam jak rozpaczliwie bałeś się dorosnąć. Może dlatego właśnie mnie zostawiłeś. Widziałeś jak ja się zmieniam, dojrzewam, poważnieje i tak, po prostu, z dnia na dzień postanowiłeś zakończyć wszytko między nami, uciec w popłochu, pozostawiając za sobą tylko kurz.
    – Jasne, rozumiem – mruknęłam, nim chłopak zdążył się rozłączyć. Nie wiem ile czasu minęło nim odłożyłam telefon na nocny stolik i na miękkich nogach wstałam z łóżka. Najgorsza w tym wszystkim była świadomość, że na nowo kiełkuje we mnie nadzieja. Nadzieja na świeży początek, lepszy start. Bałam się, że zaczynałam wszystko od nowa tylko po to , by popełnić te same błędy…

***


    Dziewiętnasta dwadzieścia dwie. Jak na szpilkach siedziałam na łóżku, wpatrzona w czarny, skórzany, naręczny zegarek. – Jeszcze raz, z kim się umówiłaś? – zapytała Kim, siedząc po turecku na swoim niezaścielonym łóżku z kubełkiem kurzych skrzydełek między nogami.
    Kim rozgrzana jeszcze po prysznicu, w swoim krótkim, białym szlafroku przyszła do pokoju niedługo po tym jak skończyłam rozmawiać z Natanielem. Jak na dziewczynę, która przepiła i przetańczyła cała noc wyglądała całkiem nieźle. W każdym bądź razie daleko jej było do Kimberley, klęczącej nad toaletą przez cały, dzisiejszy ranek.
    – Ze starym znajomym – mruknęłam, drżącymi rękami, wygładzając materiał bordowej, zwiewnej sukienki przed kolano. Kim zafalowała znacząco brwiami, wgryzając się w kolejne udko. Spuściłam wzrok, całą uwagę skupiając na mlecznej ścianie naprzeciwko mnie, z której płatami odchodziła farba.
    – Ze znajomym powiadasz… - zamruczała niczym kocica, uśmiechając się prześmiewczo. – Czy tym starym znajomym jest może ciasteczko mieszkające naprzeciwko? – Uniosłam wzrok.
    – W rzeczy samej – odpowiedziałam nonszalancko, rzucając krótkie spojrzenie na zegarek.
    Dziewiętnasta dwadzieścia dziewięć. Wstałam, obciągając sukienkę w dół i rzuciłam pytające spojrzenie w stronę Kim. – Wyglądasz dobrze, mała – mruknęła, skacząc po kanałach. Supeł w moim żołądku zacieśnił się jeszcze bardziej, sprawiając, że lunch zaczął podchodzić mi do gardła.
    - Nie otworzysz? – zapytała Kim z szatańskim błyskiem w oku. Poprawiłam paseczki czarnych sandałek i założyłam kurtkę. Chwiejnie podeszłam do drzwi i na dłuższą chwilę zatrzymałam się przy nimi, opierając czoło o chłodną, niegdyś białą ścianę.
    Stres. Ogromny stres zżerał mnie od środka, przyprawiał o szybsze bicie serca i urwany oddech. Stojąca za mną Kim parsknęła i uderzyła mnie pokrzepiająco w plecy.
    – To tylko facet, mała – szepnęła, opierając się o ścianę przy wejściu. Rozmasowałam obolałe łopatki i przygryzłam wargę.
    – Pamiętaj o oddychaniu – dodała, oddalając się w stronę swojego łóżka. Wzięłam głęboki, uspokajający wdech i drżącą ręką nacisnęłam klamkę. Podniosłam wzrok i uśmiechnęłam się blado, otwierając drzwi.
    – Sean – całe zgromadzone w płucach powietrze z cichym sykiem uszło poprzez moje zęby. Niczym w zwolnionym tempie zobaczyłam jak z pokoju naprzeciwko wychodzi roześmiany Kastiel.
Nie przywykłam do widywania go w tak dobrym humorze, ba! ja w ogóle nie przywykłam do widywania go. Ponownie uderzyła mnie zmiana jak zaistniała na jego twarzy. Oczy niegdyś ponure i puste, teraz były przyjazne, pełne radosnych iskierek. Zamiast szyderczego uśmieszku na jego twarzy gościł zwyczajny, przyjacielski uśmiech. Nie rozumiałam jak to w ogóle możliwe, by przez niecałe trzy lata zmienił się aż tak bardzo.
Wyglądałeś jak za czasów liceum, kiedy jeszcze byliśmy razem, przed wypadkiem...
    Nagle ciasny korytarz stał się jeszcze ciaśniejszy, a powietrze wokół zgęstniało. Spięłam się jeszcze bardziej niż przedtem, a brak tlenu zaczął nieprzyjemnie drażnić mi płuca. Sean wyglądał na zdezorientowanego, może nawet odrobinę rozdrażnionego. Natomiast Kastiel rozluźniony, z nieukrytym zainteresowaniem przypatrywał się przerażeniu na mojej twarzy.
Głośno zaczerpnęłam powietrza i uśmiechnęłam się lekko.
    – Jestem Kastiel, stary przyjaciel Izi – powiedział czarnowłosy, wyciągając rękę w stronę bruneta. – Sean, znajomy z uczelni. – Wymienili krótki uścisk dłoni, przez dłuższą chwilę mierząc się spojrzeniem.
    - Izi i ja wybieramy się właśnie na kolacje – powiedział Kastiel, podchodząc i kładąc rękę na moim ramieniu. Zadrżałam i wstrzymałam oddech, zapach jego perfum nieprzyjemnie mamił mój umysł. Sean rzucił mi krótkie, zdziwione spojrzenie. – Może dołączysz? – zapytał Kas przyjaźnie, nie przestając się uśmiechać. Sposób w jaki wykrzywił usta, wydał mi się znajomy. Był to jeden z tych sztucznych uśmiechów jakimi częstował jedynie swoich rodziców i brata. Na myśl o Johnie i Elizabeth, kąciki moich ust uniosły się jeszcze wyżej tylko po to, by opaść w momencie, w którym słowa Kastiela dotarły do mojego mózgu.
    Kas i Sean wymienili kolejne, długie spojrzenie. Brwi Kastiel nieznacznie drgnęły, a uśmiech stał się jeszcze szerszy.
Dlaczego, to robisz? Czy, to część kolejnej twoich gier, w której tylko ty zwyciężasz?
    – Z przyjemnością – odpowiedział Sean, a ja zachłysnęłam się powietrzem i zakasłałam. Oboje nie zrażeni moją reakcją nadal mierzyli się spojrzeniem spod przymrużonych powiek. Pomiędzy brwiami obojga stworzyła się mała zmarszczka w kształcie litery „v”. - Więc chodźmy – powiedział Sean na powrót przybierając swój rozbawiony wyraz twarzy i lekki ton głosu. Jego duża, ciepła dłoń bez ostrzeżenia wsunęła się w moją i oswobodziła z uścisku Kastiela, pociągając w stronę schodów.
    Chciałam obrócić się i zobaczyć twój wyraz twarzy. Lecz gdybym, to zrobiła dostrzegłabym jedynie znajomy, szyderczy uśmieszek, ukazujący śnieżnobiałe zęby, który mógłby sprawić, że zaczęłabym myśleć, że mój „stary przyjaciel” jest jeszcze gdzieś w tobie i że jego miłość do mnie też jeszcze istnieje.


Ostatnio edytowany przez Izi (11/03/2013)

 

Plotkara Posty: 1245
Offline
02/03/2013 - #53 

 

No nareszcie pojawił się nowy rozdział smile
Podoba mi się to, jak na to wszystko zareagowała Nataniel. Chłopaka miał całkowitą rację.
Nie sądziłam, że Sean się pojawi. I dobrze, ponieważ Kas, może zobaczyć co stracił. Mam nadzieję, że Sean, będzie walczył o względy Izi smile
A ta kolacja zapowiada się całkiem interesująco big_smile
Czekam na następny rozdział smile
Pozdrawiam i życzę dużo weny wink


 

Dobra koleżanka Posty: 2321
Offline
02/03/2013 - #54 

 

Jak możesz?! Tak długo oczekiwałam na nowy rozdział, a ty go tak po prostu kończysz w najlepszym momencie?! Izi! Zawiodłam się na Tobie! To po prostu cała ty! ^^ Zawsze starasz się mnie zwieść, ale tak łatwo ci to nie przejdzie! Zbyt długo czekałam na kontynuację tego opowiadania, żebym tak łatwo zwiała smile A teraz z innej beczki...big_smile
Nie wiem czemu, ale wciąż kibicuję Kastielowi. Mimo tego, że okazał się okropną szują i tak po prostu ją porzucił, to wciąż nie mogę zapomnieć, że to Kas. Ten sam Kas, z którym spędziła tak wiele pięknych chwil. I może ma racje! lepiej, żeby nie pojawił się w jej życiu, bo znów wszystko zniszczy i zniknie. :> Ale ja mam wciąż nadzieję, że jednak się zmienił. :] Bo ja wiem jak to jest się na kimś zawieść tongue
Weny i pozdrawiam!
~Blondiana~


 

Dobra koleżanka Posty: 2577
Offline
03/03/2013 - #55 

 

@Blondiana - uwielbiam zawodzić cię w taki sposób ^^
@Yukio2424 - wiem, że długo zwlekałam z nowym rozdziałem, sama zabrałam się za jego pisanie dopiero wczoraj popołudniu. Złapała mnie okrutna niemoc literacka, kompletny brak pomysłów, dlatego też uważam ten rozdział za napisany odrobinę na siłę, nie jestem z niego dumna, choć wiem, że lepiej bym nie dała rady wyskrobać.


Ostatnio edytowany przez Izi (03/03/2013)